Szanghaj 2004

Szanghaj 2004 Mistrzostwa Świata w ojczyźnie smoków

W październiku 2004 w dalekich Chinach rozegrano kolejne, piąte (wg. oficjalnej numeracji, bo naprawdę - szóste) Mistrzostwa Świata. Na imponującym torze w Szanghaju walczyło ponad 2 tysiące uczestników z niemal dwudziestu państw. I my tam byliśmy.

Najliczniejsze, nawet 200-osobowe ekipy reprezentowały Kanadę, USA, Chiny, Niemcy, Wielką Brytanię i Rosję. Niektóre z tych reprezentacji wystawiły swych reprezentantów we wszystkich kategoriach i na wszystkich dystansach. To one zdominowały więc czterodniowe zawody.

Jak zwykle w tej najważniejszej imprezie nie zabrakło ekipy z Polski, reprezentowanej jednak zaledwie przez jedną osadę (a w jej składzie - jednego przedstawiciela naszego klubu). Cóż, koszty dalekiej podróży były niebagatelne... Mocno osłabiona (z tychże, finansowych przyczyn) biało-czerwona reprezentacja rywalizowała w najsilniej obsadzonej, najbardziej prestiżowej konkurencji - Premier Open. Wśród tych prawdziwych tuzów walczyła ambitnie, zajmując na dystansach 200, 500 i 1000 metrów odpowiednio miejsca: 15, 15 i 13.

Mistrzostwa w Szanghaju miały imponującą oprawę. Uroczyste otwarcie, z udziałem świty oficjeli wysokiej rangi, odbyło się na jednym z placów miasta, gdzie na wielkiej scenie przedstawiono efektowne dwugodzinne widowisko na tradycyjnych chińskich motywach, zakończone ponadpółgodzinnym pokazem bajecznych sztucznych ogni. Całość retransmitowała telewizja, która towarzyszyła też potem zmaganiom na torze. Znaczną częsć 17-milionowego miasta zdominowały także ogromne bilboardy reklamujące imprezę i wielkie czerwone transparenty z okolicznościowymi hasłami. Drogi zaś prowadzące w kierunku pięknych terenów gdzie położony jest tor - na długości kilku kilometrów przystrojone były flagami z logo mistrzostw. Zawody obsługiwała też flotylla kilkudziesięciu pachnących nowością, prosto z fabryki, autobusów, przydzielonych na wyłączność poszczególnych ekip.
Podsumowując - czuliśmy się niemal jak na Igrzyskach Olimpijskich.

Kilka dni wcześniej, prosto z szanghajskiego lotniska, udaliśmy się do odległego o 400 kilometrów miasta Longyou. W tym prowincjonalnym, ale kilkusettysięcznym mieście nasza osada uczestniczyła w imprezie towarzyszącej mistrzostwom - regatach z udziałem osad z kilku krajów. Tu zawody były także wielkim wydarzeniem. Najpierw zdezorganizowaliśmy życie w centrum miasta, kiedy wieczorem spacerowaliśmy po ulicach. Mnóstwo ludzi porzucało swe zajęcia aby co najmniej napatrzyć się na nas. Otoczeni tłumkiem najbardziej ciekawskich, którzy towarzyszyli nam na każdym kroku - czuliśmy się tak, jakbyśmy byli pierwszymi białymi w historii tych okolic. Nazajutrz - oniemieliśmy, widząc że na nabrzeżach rzeki, gdzie ścigano się na dystansie ok. 500 metrów zebrał się 20-tysieczny tłum ludzi.
Tu po raz pierwszy tez spotkaliśmy się z efektownym ceremoniałem, jaki tradycyjnie w Chinach towarzyszy smoczym regatom.

Chiny są ojczyzną smoków. Stąd się wzięły smocze łodzie. Sport ten w ostatnich kilkunastu latach podbija świat. A jednak - nie będzie go na igrzyskach w Pekinie. Szkoda.
Janusz Czerwiński

dodal: cejot (1 marca 2008)

Strona gł | O nas | Smocze łodzie | Wędrówka z muzą | Autostop | Forum | Szukaj | Archiwum | Kontakt

Copyright © 2002-2017 Polski Klub Przygody

Wszelkie uwagi dotyczące działania strony prosimy przesyłać do Administratora strony